Proszę.
Chciałabym wejść w grudzień z dumnie uniesioną głową tak wysoko, jak to tylko możliwe.
Pierwsze dni listopada były trudne. Musiałam dać sobie radę z całym ogromem dość nieprzyjemnych spraw rodzinnych, o których nie za bardzo chcę tutaj pisać - bo to chyba nie jest odpowiednie na to miejsce.
Od kilku dni idzie mi chyba całkiem nieźle. Znowu zaczęłam liczyć dostarczane sobie kalorie na MFP (MyFitnessPal) i stwierdziłam, że lubię to uczucie gdy siadam wieczorem, robię bilans i widzę, że nie było tak źle.
Wczoraj miałam dość zabiegany dzień, nie usiadłam do Sieci nawet na sekundkę. Najpierw wybrałam się na cmentarz, a że musiałam przy okazji przejść go wzdłuż i wszerz to zafundowałam sobie przy tym dość spory spacerek. Później wróciłam do domu i pomyślnie przeszłam test silnej woli, gdy zostałam "oddelegowana" do krojenia ciasta dla gości - zjadłam dla przyzwoitości tylko jeden kawałek cienki niczym plaster szynki, pusty talerz mógłby wzbudzić podejrzenia... Zwłaszcza, że dość stanowczo odmówiłam zupy. Nie pamiętam już czym się wytłumaczyłam.
Później pojechałam do miasta i kupiłam sobie coś cieplejszego do biegania.
Cieszę się za to, że powoli przestaję zajadać smutki. Oby to nie była tylko "cisza przed burzą"...
I: owsianka z trzech łyżek (117), odrobiny mleka 0.5% (18) i połowy małego jabłka (18).
II: skrawek ww. ciasta, liczę go na (200) ale wydaje mi się to sporą przesadą... No nic, lepiej zawyżyć niż zaniżyć.
III: łyżka suchych ziemniaków gotowanych bez soli (60), surówka z jabłka i marchewki (54)
IV: herbata z łyżeczką cukru (32), nie miałam możliwości użycia słodzika bo byłam u znajomych.
= 499 kcal
Zaczęłam znowu pić Pu-Erh. Jest obrzydliwa - jej zapach przywodzi na myśl zgniłą rybę - ale po dodaniu cytryny da się przeżyć.
cześć, w poprzednim poście piszesz, że masz nadzieję, że znajdziesz chociaż jednego motylka, który będzie cię wspierał - no więc jednego już masz, ale możesz być pewna, że więcej zleci się w mgnieniu oka, sama zaczęłam chwilkę temu i aż byłam zaskoczona :)
OdpowiedzUsuńrozumiem, co to znaczy być tuczonym (nawiązując do poprzedniego postu) - w pewnym momencie życia mieszkałam tylko z babcią, więc chyba nie muszę nic więcej dodawać. i rozumiem też twoje zainteresowanie restrykcyjnymi sposobami na odchudzanie - niech te efekty będą jak najszybsze! poza tym mamy zbliżone cele.
po prawej stronie widzę, że udało ci się już mnóstwo schudnąć - brawo! pokazujesz, że nie ma rzeczy niemożliwych!
nie pozostaje mi nic innego, jak powiedzieć, że listopad jest nasz!
ana-tramp.blogspot.com
Dzięki wielkie! :) Moje "utuczenie" również wynika z faktu mieszkania z babcią przez dobre kilka lat. Wiem, że nie chciała źle - ot, taka mentalność mówiąca, że dobre dziecko to dziecko "przy kości". Bo ma wtedy słodkie dołeczki i cudowne, zarumienione, okrągłe policzki. Paskudna mentalność.
UsuńCieszę się, że tobie udało się przetrwać weekend w tak dobrym stylu. Widzisz jaka silna potrafisz być!? Cudownie! Tak trzymaj, góry stoją przed tobą otworem :)
OdpowiedzUsuńI oby więcej takich weekendów! Będę starała się nie przerywać dobrej passy. :) Dzięki!
UsuńMasz niesamowicie silną wolę - podziwiam Cię!
OdpowiedzUsuńUwielbiam owsiankę z jabłkiem, to chyba jedno z najlepszych śniadań. Polecam z cynamonem.
:)
Trzymaj się, powodzenia!
Dziękuję! Owsianka sama w sobie jest pyszna, a najpyszniejsza wersja to chyba cynamon + orzechy. Szkoda, że te ostatnie są tak kaloryczne... Ale od czasu do czasu można pozwolić sobie na garstkę. ;)
UsuńAlbo rodzynki i płatki migdałowe! <3
UsuńMamy podobną aktualną wagę, tylko Ty jesteś ode mnie sporo wyższa.
Wspieram!
:)
Ah pu-erh, też nie lubię ale pije wytrwale. Bardzo ładny bilans, i gratuluję tak znacznej utraty wagi! Podziwiam :)
OdpowiedzUsuńDziękuję. :) Wczoraj kupiłam całe opakowanie tej herbaty, zalecana dawka to 3-5 filiżanek dziennie (ja piję w kubkach, nie do końca wiem jak to przeliczyć) i ciekawa jestem na ile mi starczy. Już dziś smakuje lepiej niż wczoraj, więc mam nadzieję, że w przyszłości może i ją nawet polubię.
UsuńJestem tu pierwszy raz, więc:
OdpowiedzUsuń1) Gratuluję utraconej wagi! O.o Już tyle za Tobą <3
2) Witam w klubie osób z nerwicą ;)
3) Niezły bilans :D
4) Będę tu wpadała regularnie :3
5) Gratuluję niezajadania :)
1) I równie sporo jeszcze przede mną, ale pocieszam się, że jestem już w mniej-więcej połowie drogi.
Usuń2) O! Szczerze mówiąc to nie spodziewałam się, że spotkam tu kogoś z podobną przypadłością. Czasami zastanawiam się, co było pierwsze: problemy z jedzeniem, czy też może nerwica. Jakoś tak dziwnie się tego wszystko zapętla, że czasami zdaje się tworzyć nierozłączną całość.
3, 4, 5) Dziękuję! :)
Pięknie! Mniej niż 500 kcal, bo jakie by to ciasto nie było - tyle raczej nie miało ;)
OdpowiedzUsuńŚwietnie! Test zdany z wyróżnieniem. Gratuluję i będę sprawdzać, czy na pewno cisza trwa, bez burz. :)